CIASTECZKA

TIQINI używa plików cookie, aby zagwarantować najlepsze warunki Twoich zakupów. Korzystając z naszych usług, akceptujesz używanie takich plików.  Możesz zmienić warunki przechowywania lub dostępu do cookies w przeglądarce.

Żywy trup!

Żywy trup!

Zastanawiacie się pewnie co licealny oksymoron robi na stronie poświęconej marce odzieżowej. A! No właśnie ma.

 

Od początku, od urodzenia byłam związana z moim rodzinnym miastem - Pabianicami. Parę razy flirtowałam z Łodzią - studenckim miastem, które w przeciwieństwie do Pabianic, żyje również po dwudziestej. Jednak zwykle wracałam do „siebie”. Zgiełk dużego miasta nie był dla mnie. W dodatku jazda autem po Łodzi przyprawiała mnie o mdłości. Jednokierunkowe, zakazy, nakazy - to nie dla mnie. Sama lubię decydować , w którą stronę chcę jechać. W 2014 roku znalazłam swoje miejsce na ziemi. Praca w sklepie internetowym na słuchawce. Tak, właśnie na słuchawce wbrew pozorom dawała mi mega satysfakcje. Rozwiązywanie problemów, doradzanie. Każde zamówienie wiązało się z poznaniem nowej osoby. Rozmowy często wybiegały poza standardowe „sklepowe reguły” Największym sukcesem dla mnie, kiedy pracowałam w dziale reklamacji, było doprowadzanie spraw do dobrego zakończenia i co najważniejsze kolejne zamówienie osoby, która zarzekała się, że:” Nic już nie zamówi z naszego sklepu!” I wiecie co? Mam chyba jednak coś z mężczyzn. Osiągając osobisty sukces, przełamując swoje bariery potrzebowałam nowych wyzwań. Życie osobiste, które w tym czasie zawirowało, pomogło mi w podjęciu decyzji o nowym wyzwaniu. Warszawa!

Pierwsza myśl. Ja? Duże miasto? Większe od Łodzi?  Jakiś żart. Po pół roku robiłam już zakupy w warszawskiej Biedrze. Przyszedł czas na znalezienie swojego kawałka Warszawy. Postanowiłam być wierna odzieżówce. Znalazłam miejsce gdzie robiłam coś fajnego za co mi fajnie płacili. Wszyscy byli zadowoleni. Do czasu, ponieważ w mojej głowie zaczęły świdrować pomysły, projekty, stylizacje, sesje zdjęciowe, pokazy! To nie było do opanowania dlatego powstało Tiqini<3

Kiedy jak nie teraz? W każdym poprzednim miejscu nabywałam doświadczenia niezbędnego do próby stworzenia czegoś pod czym będę mogła się podpisać. Zostawienia czegoś po sobie w wyszukiwarce googla,  nie tylko roli Małego Księcia-mojego debiutu w teatrzyku gimnazjalnym (swoją drogą chyba zawsze drzemało we mnie coś męskiego;)   

I wtedy CZAS nominowało mnie do ice bucket challenge.  Miało być profesjonalnie, miało być z klasą i było. Mniej bardziej. 10-miesięczny sklep  działa  ale w pewnym momencie ja się w tym wszystkim przestalam zgadzać.  Zaczęło brakować mi tej ”słuchawki” rozmów z kobietami, dzielenia się swoimi spostrzeżeniami. Konstrukcje, projekty, odszywanie prototypów, tkaniny, dodatki, dom, 5-latek w domu... Doba okazała się za krótka.  Nierówna walka z problemami przedszkolaka jest niczym w porównaniu z walką z czasem.  Tiqini choć w środku tętni, z zewnątrz jest takim trochę ”trupem” . Dlatego nauczona, że nie wolno wyrzucać do kosza zabawek, które się popsuły postanowiłam nadać Tiqini nowego, mojego znaczenia. Projekty, konstrukcje, maszyna do szycia nadal będą częścią mnie jednak nastąpi kilka znaczących zmian w najbliższym czasie. Przed Tiqini piękne widoki<3 Jesteście ciekawi? Jesteście ze mną?

 

P.S Trzymajcie kciuki!

Leave a Reply

* Name:
* E-mail: (Not Published)
   Website: (Site url withhttp://)
* Comment:
Type Code